U nas też wesolutko

Kolejny raz okazało się, że jestem najstarszym radnym, z czego wynika, że będę prowadził pierwszą sesje Rady Gminy Kłodawa. Niedługo, bo tylko do momentu wyboru przewodniczącego rady, ale i tak zderzę się z kwadraturą koła. Sprawcą kłopotów jest Komisarz Wyborczy w Gorzowie Wlkp., który w postanowieniu z dnia 26 listopada 2014 w sprawie zwołania pierwszych sesji rad gmin ustalił taki oto porządek obrad:

  1. Otwarcie sesji i stwierdzenie ich prawomocności.
  2. Przyjęcie dziennego porządku obrad.
  3. Złożenie ślubowań przez radnych.
  4. Wybór przewodniczącego i zastępcy lub zastępców.
  5. Złożenie ślubowania przez nowo wybranego Wójta/Burmistrza/Prezydenta Miasta.

Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to dwukrotne użycie pojęć, których nie ma w ustawie o samorządzie gminnym. Nie znajdziecie w niej „dziennego porządku obrad”, jest tylko „porządek obrad”. Ani razu nie mówi się o „zastępcy przewodniczącego” rady, tylko o „wiceprzewodniczącym” (i o „wice-przewodniczących” w liczbie mnogiej).

Ujmując rzecz najprościej: gdybyśmy wybrali zastępców, wykroczylibyśmy poza obowiązujące przepisy, a nie możemy wybrać wice, bo nie ma tego w dziennym porządku.

Niby można powiedzieć, że chodzi tylko o dwa, czy trzy słowa, jednak historia zna przypadki, gdy tylko za jedno wybuchały wojny, a ludzie byli wysyłani na szafot. Kto, jak kto, ale sędzia Sądu Okręgowego (pan Komisarz jest nim na co dzień) powinien rozumieć potrzebę werbalnej precyzji podczas wykonywania czynności prawnych. Bo inaczej grozi wtopa: jeśli – dla przykładu – za ten odcinek bloga skaże mnie na rok więzienia, to będę mógł roześmiać mu się w nos, jako że nie ma takiej kary w polskim systemie prawnym i taki wyrok nie pociągnie za sobą przykrych dla mnie następstw. Żeby kogoś skutecznie zapudłować, trzeba mu wymierzyć karę pozbawienia wolności.

Pół biedy, gdybyśmy mieli do czynienia tylko z niechlujstwem językowym, ale pan Komisarz pozwolił sobie również na błędy logiczne. Ustawa o samorządzie gminnym stanowi, że przed przystąpieniem do wykonywania mandatu radni składają ślubowanie. Zanim tego nie uczynią, nie mogą arte legis przyjąć porządku obrad. Chcąc trzymać się postanowienia komisarycznego, nie mogą przystąpić do ślubowania przed przyjęciem dziennego porządku obrad. Mamy więc problem typu pierwsze było jajko, czy kura przez wykształciuchów określany jako zapętlenie.

I co ja mam z tym zrobić?

Jeśli kto sądzi, że na tym kończy się ambaras, przecenia pana Komisarza. Wszystko niestety wskazuje, iż nie zadał sobie trudu, a może nie miał czasu sprawdzić, czy i w jaki sposób przebieg pierwszej sesji reguluje prawo lokalne.

A tak się składa, że reguluje! W Statucie Gminy Kłodawa stoi jak byk, że porządek obrad pierwszej sesji nowo wybranej rady powinien obejmować:

a) złożenie ślubowania przez nowo wybranych radnych i nowo wybranego wójta,
b) wybór przewodniczącego rady,
c) sprawozdanie o stanie gminy.

Z jednej strony pan komisarz każe radnym powołać na pierwszej sesji zastępców przewodniczącego nie mając ku temu podstawy prawnej, bowiem nie przewiduje tego ani ustawa, ani (jak widzimy) Statut, a z drugiej - uwalnia ich od nudów związanych z zapoznawaniem się ze stanem jednostki samorządu terytorialnego, o której losach mają z woli wyborców stanowić i przy okazji brać za to co miesiąc po parę stów .

Nie trzeba być prawnikiem żeby wiedzieć, iż moc ustawy i aktu prawa miejscowego są większe, niż postanowienie Pleno Titulo Funkcjonariusza. Będziemy więc musieli skorygować jego błędy i mam nadzieję, że uda się to zrobić w sposób sensowny i nie obrażając zbytnio prawa.

Tylko dlaczego, u licha, musimy to robić?! Na stanowiska stanowiska komisarzy wyborczych powołuje się zawodowych prawników i nie pracują oni za bóg zapłać. Mają do dyspozycji biura z co najmniej kilkuosobowym personelem i – a jakże – dyrektorem na czele. Krajowe Biuro Wyborcze zatrudnia około 400 pracowników, którym płaci blisko 30 milionów złotych rocznie.

To towarzystwo zarabia średnio po 5,2 tys. złotych, czyli trochę ponad tysiąc więcej, niż wynosi średnia krajowa. Trzeba przyznać, że za te wszawe grosze dostarcza podatnikom szampańskiej rozrywki. System informatyczny za 400 tysięcy nie chce działać za Chiny Ludowe, prezydentem Szczecina zostaje ogłoszony facet, który nie kandydował na to stanowisko. Gorzowski komisarz każe radnym obsadzać nieistniejące funkcje. Obwieszczenie o wynikach wyborów na Śląsku znika, bo ktoś się połapał, że na piechotę dwukrotnie zliczono wyniki jednego z powiatów. Po jakimś czasie pojawia się poprawione, ale oczywiście bez słowa wyjaśnienia. Najświeższa informacja w wizualizacji wyników wyborów na stronie internetowej PKW, to... liczba kart wydanych wyborcom do godziny 17:30. Żeby była jasność: wydanych w niedzielę wyborczą 16 listopada.

Skokowo rośnie liczba głosów nieważnych i rezultaty jednej z partii. Pan Prezydent RP uspokaja, że nic strasznego się nie stało, ale ja się pytam, co by było, gdyby jedynkę wylosowali naziole lub ekonomiczni szaleńcy od JKM? Strach się bać.

Dlatego, choć przykro mi niezmiernie, muszę powtórzyć, co napisałem w poprzednim odcinku bloga Admina: trzeba rozpędzić na cztery wiatry Państwową Komisje Wyborczą oraz podległy jej aparat nie tylko w centrali, ale i w terenie.

III rata podatków

Celem ułatwienia mieszkańcom opłacania podatków, od poniedziałku 11 września do piątku 15 września 2017 Sołtys będzie dyżurować w świetlicy wiejskiej przy ul. Wspólnej 66 w godzinach 10oo - 12oo oraz 17oo - 19oo.

Designed by Web Design Sinci Powered by Warp Theme Framework