Filary

W tym roku minęło pół wieku od chwili, kiedy Związek Młodzieży Socjalistycznej urządził klub w piwnicach budynku przy ul. Jagiełły 7. Na górze urzędowała więc socjalistyczna młodzież, na dole młodzież oddawała się uciechom reakcyjnego rock'n'rolla, a raczej - jak się wtedy mówiło: bigbitu.

db, Gazeta Wyborcza, 12.06.2014

Tak napisał dziennikarz Gazety Wyborczej kierując się obowiązującymi wytycznymi, a może tylko panującym wśród młódzi redaktorskiej przeświadczeniem, że PRL była złem wcielonym, a jeśli przydarzyło się w niej coś dobrego, z oczywistą oczywistością musiało być wymierzone przeciw systemowi. No i palnął potężne głupstwo, a nawet dwa.

  • filaryfilary

Po pierwsze, umieścił swój tekst pod blokiem fotografii, na których widać funkcyjnych działaczy ZMS z przełomu lat 60 i 70 XX w. bawiących się w klubie zamiast - jak przystało na tępych i ponurych ortodoksów z dziennikarskich wyobrażeń - ślęczeć nad działami Lenina. Widać na nich m.in. Edka Radeckiego, Ryśka Sikorę, Renię de domo Michniewicz (czyli naszą dzisiejszą panią Sołtys), a także niżej podpisanego. Zdjęcie, na którym widać szczupłego faceta z bródką i w okularach, zostało wykorzystane na plakacie wydanym z okazji jubileuszu, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie ma co ukrywać, że i przyjemnym i zaszczytnym...

Drugim, jeszcze poważniejszym błędem db jest anachronizm polegający na pomyleniu ZMS z ZMP i nadmiernym rozciągnięciu w czasie realiów z okresu stalinowskiego. W Polsce trwał on stosunkowo krótko, ale rzeczywiście, przez kilka lat władze krzywo patrzyły na jazz, rockandroll i inne przejawy kultury burżuazyjnej. Jednak po V Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie latem 1955, a zwłaszcza po politycznym przełomie w październiku 1956, sytuacja uległa radykalnej zmianie. Od 1956 organizowano festiwale jazzowe w Sopocie, a od 1958 Jazz Jamboree w Warszawie. Najpierw odbywał się on w studenckich klubach Hybrydy oraz Stodoła, później w Filharmonii Narodowej, a od 1965 roku przeniósł się do Sali Kongresowej, tej samej, w której obradowały zjazdy PZPR.

Równolegle rozwijała się i zyskiwała popularność polska odmiana rockandrolla zwana bigbitem. W roku 1959 powstał zespół Rythm and Blues, rok później Czerwono-Czarni, potem Niebiesko-Czarni i cała masa podobnych kapel, mniej lub bardziej wzorujących się na Shadowsach, Rollingstonsach czy Beatlesach. Wiele utworów wykonywano po angielsku, niemiłosiernie kalecząc ten język, więc w pewnym momencie władza rzuciła hasło polska młodzież śpiewa polskie piosenki. Był to wyraz już nie tylko tolerowania, ale wręcz akceptacji i rozciągnięcia mecenatu państwa na ten gatunek muzyki. Była cała masa przeglądów i konkursów piosenki młodzieżowej, a nawet na organizowanych z wielkim rozmachem festiwalach w Sopocie (od 1960) oraz w Opolu (od 1964), gdzie królowała nieśmiertelna muzyka pop, znajdowało się miejsce na ostrzejsze granie.

W każdym razie w czasie, kiedy powstawał w Gorzowie klub ZMS Pod Filarami, nikomu nie przychodziło do głowy, że rodzaj słuchanej oraz wykonywanie w nim muzyki może stanowić problem ideologiczny lub polityczny, sposób manifestowania dystansu czy sprzeciwu wobec PRL. Big bit to była po prostu muzyka młodego pokolenia, funkcjonującą równolegle z tzw. muzyką rozrywkową adresowaną do ludzi dorosłych i starszych, jazzem, muzyką poważną, piosenką aktorską i kabaretową.

Zdarzały się, rzecz jasna, odgórne krytyki, do lokalnej skarbnicy anegdot przeszło zgorszenie pewnej ważnej towarzyszki faktem, że jeden z zetemesowców nosi czerwone skarpetki, a młodzież tańczy w klubie przy zgaszonym świetle. Ale nie były to szlabany ideologiczne, lecz raczej przejawy konserwatyzmu obyczajowego. Naprawdę nie przypominam sobie, żeby ktoś nam w sprawach klubowych czegoś zakazywał lub nakazywał, natomiast w dzisiejszych czasach nie trzeba długo w wolnej Polsce szukać przykładów zamykania wystaw czy odwoływania spektakli rzekomo naruszających uczucia. Instytucja ciotki (kontr)rewolucji jest stara jak świat i niestety nic nie wskazuje, żeby kiedykolwiek miała zniknąć.

Klub przygarniał i udostępniał estradę wielu zespołom. Chronologicznie pierwszym byli Weseli Żacy (do których należałem, choć nie potrafiłem na niczym grać, ani śpiewać). Potem Dandysi, Larsowie, Damianie i wiele innych. Występowali Prońkowie, także Don Wasyl ze swoim zespołem Perły. Dość często klub wychodził poza swoje ściany, sprowadzał do Gorzowa wielu znanych artystów estradowych, którzy występowali w teatrze, Chemiku, a nawet (jak Maryla Rodowicz) w kinie Słońce. Jako jeden z pierwszych w Polsce organizował dyskoteki z muzyką stereo i efektami świetlnymi,

Przez pierwszą połowę swoich dziejów Filary były firmowane, kierowane i finansowane przez Związek Młodzieży Socjalistycznej, potem przez Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Odbywały się tam zamknięte imprezy i spotkania, ale wypełniały one niewielką część czasu i nie były główną funkcją klubu. Tak naprawdę był on placówką środowiskową, służącą całej gorzowskiej młodzieży i otwartą na bardzo różne inicjatywy. Kiedy w roku 1980 kierownikiem został Boguś Dziekański i zaczął konsekwentnie przekształcać Filary w klub jazzowy, to nie był to żaden przewrót, tylko poszukiwanie drogi rozwoju, postawienie na jeden z nurtów występujących w klubie od jego zarania. Że był to wybór słuszny, świadczy bardzo wysoka pozycja, jaką klub wypracował sobie w branży jazzowej i na mapie kulturalnej miasta.

O tym wszystkim napisała Dorota Frątczak w swojej monografii Keep swinging, ale dziennikarz Wybiórczej lekcji nie odrobił, książki najwyraźniej nie przeczytał. Bo inaczej nie pisałby głupstw.

O wiele większym wyczuciem wykazał się bloger Echa Gorzowa Piotr Steblin-Kamiński: Zasługi dla kultury gorzowskiej klub „Filary” ma ogromne, ale przecież nie tylko. Jedyna to placówka kulturalna która potrafiła połączyć pokolenia. Filary to miejsce gdzie zbudowano szacunek dla twórców tego klubu, to miejsce gdzie nie odcięto pępowiny tradycji. Gdzie na tradycji zbudowano teraźniejszość klubu, na tradycji, która utrzyma i jego przyszłość.

W roku 1992 Filary stały się placówką miejską i zostały oficjalnie mianowane Jazz Klubem. Ale zasadniczy trzon nazwy pozostał bez zmian, bo chociaż szef i bywalcy klubu trzymaja go z daleka od bieżącej polityki, to nie wstydzą się genezy i nie odcinają od tradycji. Został jej poświęcony pierwszy dzień, a właściwie wieczór obchodów jubileuszowych. Poniżej zamieszczam trochę zdjęć ze spotkania oldboyów, dość marnych, bo zrobionych kieszonkowym aparacikiem Samsung ST77.

  • 0101
  • 0202
  • 0303
  • 0404
  • 0505
  • 0606
  • 0707
  • 0808
  • 0909
  • 1010
  • 1111
  • 1212
  • 1313
  • 1414
  • 1515
  • 1616
  • 1717
  • 1818
  • 2525
  • 2626
  • 2727

Simple Image Gallery Extended

Następnego dnia, w sobotę 14 czerwca 2014, została odsłonięta tablica pamiątkowa, odbył się plenerowy występ zespołu Warsaw Dixielanders, a potem impreza w salce klubowej prawie do samego rana.

  • 0101
  • 0202
  • 0303
  • 0404
  • 0505
  • 0606
  • 0707
  • 0808
  • 0909
  • 1010
  • 1111
  • 1212

Simple Image Gallery Extended

zEBRANIE STOWARZYSZENIA
Designed by Web Design Sinci Powered by Warp Theme Framework