Historia kołem się toczy

Najważniejszym polskim świętem państwowym w okresie PRL było Narodowe Święto Odrodzenia Polski obchodzone 22 lipca na pamiątkę ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i odrodzenia Polski po II wojnie światowej. W roku 1989 zostało ono zniesione i zastąpione Narodowym Świętem Niepodległości, obchodzonym 11 listopada dla upamiętnienia odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918.

Ta zamiana odbyła się w ramach transformacji ustrojowej i stanowiła jeden z jej symboli. Ogłoszono. że Polska Ludowa była be, a II Rzeczpospolita cacy, co w obu przypadkach było grubym uproszczeniem. Manifest Lipcowy zaczęto dla lepszego efektu kojarzyć z osobą Stalina, mimo że sygnowali go pepeesowiec E. Osóbka-Morawski, komunistka W. Wasilewska i działacz PSL A. Witos. Tylko nieliczni krytycy wyznaczenia (a właściwie przywrócenia) święta narodowego na 11 listopada przebąkiwali, że właściwszą datą jest 7 listopada, bowiem w tym dniu został utworzony Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej na czele z Ignacym Daszyńskim.

Choć tak naprawdę odzyskanie niepodległości przed 96 laty było dziełem przede wszystkim polskich socjalistów, jest ono bezwstydnie zawłaszczane przez prawicę, a kawiorowa tzw. lewica nawet nie próbuje protestować. Jednak 25 lat to sporo czasu, a on jest - jak wiadomo - najlepszym doktorem na ludzkie emocje. Politycy oraz ich literaccy przedstawiciele próbują je podsycać, ale normalni ludzie coraz mniej przejmują się polityką historyczną.

Popatrzcie na afisz wieczoru pieśni patriotycznej organizowanego w Kłodawie, którego reprodukcję znajdziecie poniżej. Jak w popularnej niegdyś piosence: co ci przypomina / co ci przypomina / widok znajomy ten?

Na moje oko motyw graficzny powiadomienia o imprezie z okazji 11 listopada został wyraźnie, choć być może bezwiednie, zaczerpnięty z Manifestu PKWN, na pamiątkę którego przez kilkadziesiąt lat świętowaliśmy 22 lipca.

Przyznam, że na początku trochę mnie to rozbawiło. Ale potem pomyślałem, że chyba wreszcie normalniejemy, stępiają się polityczne kontrowersje i narodowe święta stają się okazją do świętowania, a nie powracania do historycznych sporów oraz walki na symbole. I bardzo dobrze!

  • 0101
  • 0202
  • 0303

Simple Image Gallery Extended

PS. Tak naprawdę, ani 22 lipca, ani 11 listopada nie są szczęśliwymi datami z propagandowo-politycznego punktu widzenia. Pierwsza z nich wypadała w okresie kanikuły. Druga w okresie jesiennej słoty, która też nie sprzyja organizowaniu hucznych obchodów.

zEBRANIE STOWARZYSZENIA
Designed by Web Design Sinci Powered by Warp Theme Framework