Minął miesiąc, chwasty podrosły
Widząc, że w Wojcieszycach już drugi rok nie są koszone tereny należące do powiatu, dnia 26 maja 2014 wystosowałam list otwarty do Starosty Gorzowskiego. Już następnego dnia p. Józef Kruczkowski udzielił odpowiedzi, wprawdzie nie mnie jaki nadawczyni listu, lecz reporterowi TVP Gorzów i nie sam, tylko ustami naczelnika Wydziału Dróg Powiatowych p. Tokarczuka. Poinformował o decyzji przekazaniu gminie za darmo zbędnych powiatowi placów wzdłuż dróg powiatowych, ale niestety pominął dwie inne, bardzo ważne kwestie poruszone w liście.
Właśnie minęło 30 dni od opublikowania listu, więc postanowiłam sprawdzić, jakie przyniósł on realne skutki. Z informacji przekazanych przez kierownika gminnego Referatu Planowania Przestrzennego, Inwestycji i Gospodarki Gruntami p. Józefa Jesisa wynika, że powiat faktycznie podjął działania zmierzające do przekazania gminie terenów zielonych wzdłuż ul. Wspólnej oraz że sprawa może zostać sfinalizowana najwcześniej jesienią bieżącego roku.
To pięknie, ale pozostaje kwestia utrzymania porządku na tych placach do czasu załatwienia formalności oraz bieżącego usuwania śmieci z poboczy dróg poza terenem wsi. Że staje się ona coraz bardziej paląca, dowodzą wykonane wczoraj fotografie.
Chwasty starościńskie
W dwóch miejscach: przy dawnej stołówce SHR oraz wzdłuż budynku, w którym ostatnio mieściła się piekarnia, chwasty zostały skoszone przez sąsiadów. W okolicach przystanku autobusowego zrobili to pracownicy gminnego Zakładu Komunalnego. Za to w innych - chwasty wybujały nad podziw. Mam 169 cm wzrostu, zatem raczej nie należę do niskich kobiet, ale na jednym ze zdjęć widać, że w niektórych miejscach chwasty mnie przerosły. Trawy się kłoszą, kwitną maki, chabry i osty, więc za chwilę nastąpi wysiew nasion.
Pobocza dróg nadal nie są sprzątane, można na nich zobaczyć te same śmieci, co przed miesiącem .
Pan Starosta zauważyć tego nie raczy, a skoro tak, to należy mu przypomnieć o jego obowiązkach oraz wyegzekwować ich wykonywanie. Powinna zrobić to Wójt, która odpowiada za utrzymanie porządku na terenie gminy i ma do dyspozycji odpowiednie narzędzia prawne oraz administracyjne. Może wydać nakaz administracyjny, a jak nie przyniesie on rezultatu, zlecić wykonanie niezbędnych prac i obciążyć kosztami powiat. W ostateczności może też skierować sprawę do sądu.
Skoro gmina z tych możliwości nie korzysta - bierze na siebie współodpowiedzialność za nieporządki na działkach należących do powiatu, a także do niektórych prywatnych właścicieli.
Chwasty wójtowe
Trochę rozumiem, że Pani Wójt może być niezręcznie egzekwować wykonywanie obowiązków od Pana Starosty, gdyż sytuacja na publicznych placach należących do gminy nie jest wiele lepsza.
Chwasty plenią się bujnie m.in. na dużej działce pomiędzy ulicą Strzelecką a jeziorem. Tak samo w miejscach przeznaczonych do opalania na plaży, gdzie niedługo całkiem zawładną otwieranym trzy lata temu z wielkim hukiem boiskiem do siatkówki. Zostały wykoszone trzciny zarastające miejsce do kąpieli, ale niestety nie wykarczowane, wiec problem nie został rozwiązany. Ciekawe, że trzciny wyrosły przy niedawno oddanym do użytku parkingu, kilkadziesiąt metrów od brzegu jeziora i ze dwa metry ponad lustrem wody.
Teren przy blokach, gdzie niegdyś próbowano urządzić plac zabaw dla dzieci, został wykoszony częściowo, najwyżej na 1/4 powierzchni. Ta sama metoda została zastosowana w tzw. parku urządzonym (a raczej ustanowionym) na terenie poniemieckiego cmentarza, który coraz bardziej zaczyna przypominać dżunglę.