Zniknęła budka spikerska
Na stadionie SHR została zdemontowana budka spikerska, zaś jej murowana podstawa, służąca za magazynek gospodarczy, została przykryta dachem. Operacja ta została wykonana w ostatnich dniach przez ekipę Gminnego Zakładu Komunalnego.
Warto też odnotować, że na barierach z dwóch stron boiska są zawieszone banery Eiffage Budownictwo Mitex SA oraz Zakładu Budowlanego Zwolbet.
Historia budki dla spikera na wojcieszyckim stadionie, jest na tyle ciekawa, że warto ją przypomnieć.
W drugiej połowie lat 80 ubiegłego wieku ZLKS "SHR" był lokalną potęgą sportową i ekonomiczną. Na mecze przychodziło i przyjeżdżało sporo ludzi, wypadało więc prowadzić spikerkę podczas zawodów. Był jednak problem rozmieszczeniem kolumn głośnikowych, a także z zapewnieniem spikerowi dobrej widoczności.
Któregoś dnia pojawili się w klubie wysłannicy ZKS "Warta" z prośbą o przekazanie zawodnika, który był im potrzebny do pierwszej drużyny, a u nas trochę się marnował, bo grał w drugiej. Kiedy okazało się, że ten zasłużony gorzowski klub klepie biedę i nie jest w stanie zwrócić kosztów wyszkolenia zawodnika (a mówiąc po ludzku, za niego zapłacić), ktoś z zarządu SHR wpadł na pomysł, żeby przeprowadzić transakcje barterową. To znaczy żeby zakład opiekuńczy Warty, którym były Polskie Koleje Państwowe, wykonał budkę dla spikera.
Transakcja została zawarta i po paru tygodniach przywieziono do Wojcieszyc konstrukcję, na którą składało się pomieszczenie dla spikera na tyle szerokie, że w oknach frontowych przy obu brzegach można było umieścić kolumny, prowadzące do niego schodki oraz cztery dość cienkie nogi. Ponieważ okazała się dość chwiejna, po jakimś czasie podstawa została obmurowana ze wszystkich stron i powstało w ten sposób na parterze pomieszczenie nadające się na magazynek.
Od dłuższego czasu wyższa kondygnacja nie była wykorzystywana i ulegała dewastacji. Były wprawdzie pomysły, żeby ja odnowić, jednak nie zostały zrealizowane i władze Gminy Kłodawa, która jest prawnym właścicielem wojcieszyckiego stadionu, zdecydowały się na rozbiórkę. Trudno mieć do tej decyzji zastrzeżenia, a mimo to trochę żal...
W drugiej połowie lat 80 ubiegłego wieku ZLKS "SHR" był lokalną potęgą sportową i ekonomiczną. Na mecze przychodziło i przyjeżdżało sporo ludzi, wypadało więc prowadzić spikerkę podczas zawodów. Był jednak problem rozmieszczeniem kolumn głośnikowych, a także z zapewnieniem spikerowi dobrej widoczności.
Któregoś dnia pojawili się w klubie wysłannicy ZKS "Warta" z prośbą o przekazanie zawodnika, który był im potrzebny do pierwszej drużyny, a u nas trochę się marnował, bo grał w drugiej. Kiedy okazało się, że ten zasłużony gorzowski klub klepie biedę i nie jest w stanie zwrócić kosztów wyszkolenia zawodnika (a mówiąc po ludzku, za niego zapłacić), ktoś z zarządu SHR wpadł na pomysł, żeby przeprowadzić transakcje barterową. To znaczy żeby zakład opiekuńczy Warty, którym były Polskie Koleje Państwowe, wykonał budkę dla spikera.
Transakcja została zawarta i po paru tygodniach przywieziono do Wojcieszyc konstrukcję, na którą składało się pomieszczenie dla spikera na tyle szerokie, że w oknach frontowych przy obu brzegach można było umieścić kolumny, prowadzące do niego schodki oraz cztery dość cienkie nogi. Ponieważ okazała się dość chwiejna, po jakimś czasie podstawa została obmurowana ze wszystkich stron i powstało w ten sposób na parterze pomieszczenie nadające się na magazynek.
Od dłuższego czasu wyższa kondygnacja nie była wykorzystywana i ulegała dewastacji. Były wprawdzie pomysły, żeby ja odnowić, jednak nie zostały zrealizowane i władze Gminy Kłodawa, która jest prawnym właścicielem wojcieszyckiego stadionu, zdecydowały się na rozbiórkę. Trudno mieć do tej decyzji zastrzeżenia, a mimo to trochę żal...