Wojcieszycka strefa przemysłowa
Ziemia na tym obszarze należy do państwa i znajduje się w zarządzie gorzowskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnej, który w lutym 2014 wyraził zgodę na utworzenie podstrefy KSSSE. Po uzyskaniu pozytywnej opinii Zarządu Województwa Lubuskiego, minister gospodarki powinien przedstawić odpowiedni wniosek Radzie Ministrów. Po uzyskaniu zgody rządu i pozytywnym załatwieniu spraw własnościowych, zarząd KSSSE będzie mógł włączyć wojcieszycką podstrefę do swojej oferty i szukać dla niej inwestorów.
Jeśli to się powiedzie (a wiele wskazuje, że są spore szanse), za rok czy dwa powstanie w Wojcieszycach średniej wielkości zakład przemysłowy lub kilka mniejszych. To dobra wiadomość, bo – jak trzy i pół roku temu pisaliśmy w artykule Odblokować rozwój Wojcieszyc - oznacza szanse na rozwiązanie wielu problemów, poczynając od miejsc pracy dla mieszkańców, a kończąc na uzyskaniu solidnych sponsorów dla klubu sportowego. Wymusi ono na gminie oraz powiecie dokończenie oraz podejmowanie nowych inwestycji komunalnych, w tym drogowych i wodno-kanalizacyjnych, stworzy podstawy ekonomiczne dla zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów.
W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu, a nawet parę. Władze gminy umyśliły sobie zlokalizować strefę przemysłową na dziewiczym terenie niedaleko zabudowań historycznej części wsi, ale nie za bardzo zaprzątają sobie głowę terenami dawnej fermy oraz bazy SHR.Wiosną tego roku została przeforsowana uchwała Rady Gminy o przystąpieniu do opracowania planu przestrzennego zagospodarowania niewielkiego fragmentu wsi (żeby go zobaczyć, proszę kliknąć obrazek).
Wojcieszyccy radni argumentowali, że to nie ma sensu, bo potrzebny jest plan obejmujący cały obszar miejscowości. I pani Wójt, i właściwie wszyscy inni radni byli za, jednak uważali, że takie rozwiązanie spowoduje nadmierne wydłużenie w czasie prac planistycznych, co może osłabić szanse na utworzenie podstrefy KSSSE. Wyjście z tego pata znalazła radna z Chwalęcic Grażyna Zienkiewicz. Polegało ono na tym, żeby przyjąć przygotowaną uchwałę, ale najszybciej, jak tylko się da, przygotowywać i podjąć następną, dotyczącą pozostałej części wsi. Zgodzili się na to wszyscy, ale zanim przystąpiono do głosowania, zapytaliśmy panią Wójt, czy akceptuje tę dżentelmeńską umowę. Potwierdziła.
W czym więc problem? Ano w tym, że minęły trzy miesiące i nie ma odpowiedniej uchwały, a nawet jej projektu. Nie jest to jeszcze sytuacja alarmująca, jednak skłania do czujności.